czwartek, 27 grudnia 2012

Lukas

Rodział 1




- Lili ?- Głos ochroniarza wyrwał mnie z krainy marzeń i zmusił do wyjęcia słuchawek z uszu.  Pozbawiona mocy muzyki, która w niesamowitym stopniu pomaga na uspokojenie nerwów teraz  dreptałam obok mężczyzną o twarzy przypominającej pysk buldoga i zniecierpliwiona  gniotłam rąbek iście czerwonej spódnicy.
- Tak?- Miałam wrażenie, że dźwięk głosek uciekł gdzieś do przestworzy.
- Jesteśmy na miejscu- Mężczyzna posłał mi przyjazny uśmiech, zostawił mnie samą  prawie że mdlącą wracając na stanowisko pracy.
                Rozejrzałam się po Sali i aż mnie zatkało. Poczułam się jak mała mrówka patrząca na gigantycznego człowieka.  Na czerwonych krzesłach siedział setki ludzi w wieczorowych kreacjach, z niesamowitą spokojnością gawędząc między sobą.  To niebyli normalni obywatele Lodynu- tam znajdowały się same gwiazdy i  celebryci. Gdzieś pomiędzy twarzami ujrzałam Beyonce, Ushara a tuż za nimi chłopców z One Direction. Nie miałam czasu piszczeć jak szalona bo byłam zaabsorbowana poszukiwaniem  tak utęsknionej osoby. Prześlizgiwałam się z twarzy do twarzy jednakże nigdzie nie mogłam go ujrzeć. Na całe szczęście stałam w dość przyciemnionym kącie, miałam pewność - nikt nie może mnie zobaczyć. Musiałam wyglądać komicznie; dziewczyna wyrwana z innej planety w słodkiej czerwonej spódniczce , za dużej koszuli w kropy i naiwnością wpisaną na twarzy.
-  A  zwycięzcom  najlepszego teledysku 2012 jest Lukas Zoweyn.- Od moich bębenków  dotarł huk oklasków, na tyle potężny, że aż musiałam zasłonić  uszy. Serce zabiło mi tak mocna i szybko iż omal nie wyskoczyło z piersi. Czoło pokryło drobne kropelki potu a nogi w jednej chwili przeistoczyły się watę.
                Czy kiedykolwiek posiadaliście przyjaciele na śmierć i życie, który nigdy by was nie opuścił, nie zranił, to z nim spędzaliście każdą wolną chwile, powierzaliście wszystkie sekrety i zmartwienia, pomagaliście mu, śmialiście i płakaliście razem z nim, kiedy ktoś was skrzywdził niósł kij bejsbolowy  nucąc:’ komuś się oberwie’. Dla mnie odzwierciedleniem opisanej wyżej osoby był właśnie Lukas stojący w tej chwili na scenie i odbierający mendalową nagrodę sponsorowaną przez Vive. Od kąt sięgam pamięcią zawsze ze mną był; kiedy nauczyłam załatwiać się na nocniku, kiedy dostałam pierwszego psa i okazało się ze mikołaj nie istnieje,  kiedy pierwszy raz leciałam samolotem czy wypiłam piwo . To z nim przeżyłam pierwszy pocałunek i wizytę na oddziale wytrzeźwień. Trochę za bardzo rozpisałam ale chciałam wam pokazać jak bardzo jest dla mnie ważny. Lukas. Mój Lukas.
                Może to pod chwilą właśnie tych wspomnień i widoku uśmiechającego się przyjaciela postradałam rozum. Nie zważając na konsekwencje jak opętana rzuciłam się biegiem na scenę. Każdy uczestnik imprezy patrząc na mnie wytrzeszczał gałki oczne i rozdziawił usta ale ja na to nie zwracałam uwagi. Niech myślą o chcą.
 Po około minucie najbardziej morderczego biegu w historii(sala jest naprawdę długa) wpadłam z na scenę i zarzuciłam ramiona na szyi Lukasa. Do moich oczu momentalnie napłynęły łzy, które powoli przesiąkały w garnitur chłopka.  Jego ramiona stanowiły w tym momencie najbezpieczniejsze miejsce na świecie, nie ważne że oglądało nas klika milionów osób. Poczuł się jak w dzień kiedy po usłyszeń 3 tak w polskim xfactorze przytulał i całował w policzek. Czułam się taka szczęśliwa w tedy że spełni swoje marzenia, dziś jestem szczęśliwa że czuje jego dotyk i zapach identycznych perfum jak z przed pół roku. Kiedy zamiast wielką sławą był normalnym chłopcem z Warszawy nie jeżdżący limuzynami.
Jak widomo Polska to kraj może nie tyle co bez perspektyw ale po prostu nieudolna w pomaganiu młodym artystom dlatego Lukas podpisał kontrakt dla wytwórni w Lodynie, tym samym skazując mnie na półroczną tęskną te za tymi blond włosami.  Pisaliśmy ze sobą codziennie nigdy nie przestaliśmy być przyjaciółmi dlatego więc kiedy dowiedział się że jestem w Lodynie kazał ochroniarzowi niezwłocznie po mnie pójść. I o to jestem fakt że na scenie nieważne. Liczy się to ze jestem.
                Z niechęcią odkleiłam się od tych ciepłych ramion i przetarłam załzawione oczy doskonale widziałam jak Lukas również ociera łzy. Niechcący spojrzałam się w głąb wielkiej Sali i zamarłam.  Natychmiastowo poczerwieniałam i pożałowałam swojego czynu no pięknie wyszłam na idiotkę przed większą połową świata. Nie wiedziałam co robić więc po prostu stałam jak sparaliżowana modląc się w duchu żeby Lukas zgrabnie wybrnął z tej kompromitującej sytuacji.
- Chciałbym wam kogoś przedstawić- Lukas złapał mnie za rękę. Zadrżałam- Ta o to osoba ,która wpadła tu na scenę to moja najlepsza przyjaciółka. Za nim stałem się sławny to ona musiała wysłuchiwać mojego całodobowego śpiewu, to ona była ze mną na przesłuchaniu w xfaktorze. To dzięki niej najprawdopodobniej tu jestem. Lili- Jego wzrok spoczywał na moich tęczówkach- Kocham cię- Lukas ucałował mnie w policzek, ładnie ukłonił się publiczności, złapał mnie za rękę i zachwycony opuścił scenę.
                Resztę ceremonii pamiętam jak przez mgłę. Biłam tylko mechanicznie brawo kolejnym zdobywcom statuetek nadal trzymając Lukasa za rękę. OHHHHHHH jaki on uroczy.
Nie pamiętam jak ale gdzieś blisko północy z Sali nagród zrobiło się przyjemne pomieszczenie wypchane gwiazdami.
Rozmawiałam z wszytymi po kolei grzecznie odpowiadając na pytania i zachwytem wdając się z nimi w dyskusje. Zajęło mi to naprawdę dużo czasu ale mówiąc szczerze prawie sikałam ze  szczęścia kiedy gwiazdorzy znani na całym świecie rozmawiali ze mną, szarą myszką bo w końcu wiecie, nie każdy ma tyle szczęścia co Lukas.
- Też chciałbym mieć taką przyjaciółkę- Usłyszałam męski przyjemny głos z irlandzkim akcentem. Odwróciłam się do rozmówcy i ujrzałam Nialla. Niestety nie zdążyłam mu odpowiedzieć bo przed moim oczami zaczęły skakać czarne kropki. Było ich coraz więcej i więcej aż w końcu złączyły się w jedno i wciągnęły mnie do swego środka.
****
To dopiero pierwszy rozdział więc trochę nudno. Nie zdziwię się jak nie ogarniecie tej historii bo czuje że wyszło mi słabo. Proszę komentujcie ;D